czwartek, 10 października 2013

Tego nigdy nie rób na rozmowie rekrutacyjnej!

Pierwsze co przychodzi mi na myśl to... pracowniku szanuj się i nie daj sobą pomiatać rekruterowi!

Ich setki bezsensownych pytań - Czemu Pan/Pani chce pracować w naszej firmie? Co nas motywuje do pracy? Jakie są nasze najgorsze wady? - mają wyłącznie na celu zbicie z tropu i osłabienie pewności siebie, czyli tego co niezbędne podczas negocjowania warunków zatrudnienia. Kiedy już udowodnią, jak kiepsko prezentujemy się na rynku pracy, mogą przejść do prezentowania "atrakcyjnej" oferty zatrudnienia.

Następnym powodem jest wyduszenie z nas dużej ilości informacji w celu stworzenia czegoś na kształt profilu psychologicznego. Umiejętności i "charakter" schodzą tu na dalszy plan,  a "zwycięzcą" będzie taka osoba, która zapewni firmie pośredniczącej jak największy zarobek... niechętna do zmian, najlepiej niekonfliktowa i "łatwo adaptująca się". Przedsiębiorczość, zadawanie "niewygodnych pytań" zdeklasuje nas na samym początku.

Warto podczas takiej rozmowy rekrutacyjnej uśmiechać się, lecz broń Boże zbyt nonszalancko -taki uśmiech lubi pracodawca, ale nie rekruter. Ponadto delikatna euforia mówiąca "Tak całe życie czekałam na tę właśnie pracę, zrobię dla niej wszystko" napewno nie zaszkodzi naszemu wizerunkowi "idealnego kandydata".

Większość firm zrzuca na barki agencji pośredniczącej znalezienie idealnego kandydata, ponieważ w dłuższej perspektywie jest to dla nich bardziej atrakcyjna i opłacalna forma współpracy - zatrudnienie przez agencję, a koszty wynagrodzenia agencji ponosi poprostu pracownik. Czy warto jednak traktować takiego pracodawcę poważnie?

Pomimo niełatwej sytuacji na rynku, radzę "nie dać się stłamsić rekruterowi" i zawsze zostawić jakiegoś asa w rękawie. Przeczekać cięższe czasy i szukać zatrudnienia bezpośrednio w firmie.


wtorek, 2 lipca 2013

Pracodawca górą na rynku pracy?

Sporo się mówi na temat raczej słabej kondycji rynku pracy dla przeciętnego, polskiego bezrobotnego. Setka wysłanych CV, z tego dwie rozmowy rekrutacyjne, a mimo to pracy wciąż brak. Jest to schemat powtarzany od lat i już trwale zakorzeniony w naszej świadomości. Ale czy słusznie? Przyjrzyjmy się jednak temu zagadnieniu ze strony przeciętnego, polskiego pracodawcy.

Ogłoszenie o pracę.Wymagane doświadczenie w zawodzie przedstawiciela handlowego, no i oczywiście niezbędne na tym stanowisku cechy charakteru tj. komunikatywność, umiejętności handlowe i negocjacyjne, oraz znajomość branży + prawo jazdy kat. B. Pomimo otrzymanych kilkudziesięciu aplikacji, tylko 15 z nich reprezentuje osobę, która rzeczywiście może nadawać się do tej pracy. W efekcie, na rozmowę rekrutacyjną pojawia się raptem 4 osoby, gdzie pozostali poszukujący pracy, DOROŚLI ludzie, nawet nie raczą poinformować o swojej nieobecności na spotkaniu, pomimo swoich wcześniejszych ustaleń.

Kolejny przykład to najbardziej popularny i poszukiwany ostatnimi czasy zawód mianowicie programista. Każdy przedsiębiorca wie, że Oni tylko "przebierają w ofertach", a z kolei popyt na nich jest po prostu nieograniczony. Nie dość, że ciężko jest znaleźć prawdziwego specjalistę w swoim fachu to jeśli już, to oczekuje horrendalnej sumy wynagrodzenia rzędu nawet 100 PLN/h, dające miesięczną pensję w wysokości 16 tys. złotych, a to i tak nie jest jeszcze szczyt Ich możliwości finansowych.

I tu rodzi się pytanie, czemu media tylko szykanują bezrobotnych nieustannymi negatywnymi informacjami płynącymi z rynku pracy? Czy nie łatwiej byłoby szukać zajęcia z bardziej optyminstycznym podejściem do całej sprawy? Praca jest i nie należy się jej bać. Pomimo że na początku swojej kariery nikt nie może oczekiwać "kokosów" to jednak przy odrobinie uopru i zaangażowania z pewnością zarobi wystarczające środki, aby móc swobodnie cieszyć się życiem.
  

piątek, 21 czerwca 2013

Grow Up Start Up - czyli zapłać za reklamę nowej marki?

Obecnie na rynku pojawia się mnóstwo ofert szkoleń, kursów itp. Zazwyczaj płatnych. I to nie mało.
Czy warto inwestować w takie szkolenia? Które szkolenia są rzeczywiście istotne i wnoszą coś do naszego życia?

Odnosząc się do dzisiejszego forum, które odbywało się na warszawskim Torwarze, niestety z przykrością muszę stwierdzić, iż poza naprawdę dobrą oprawą techniczną, tematyka forum była mało atrakcyjna. Dowiedziałam się sporo na temat nowej znanej międzynarodowej marki, która dopiero raczkuje w polskich realiach biznesowych, aczkolwiek nic odnośnie spraw będących istotnymi dla początkującego przedsiębiorcy. Poza tym że spędziłam czas raczej efektywnie - nie przeleżałam, nie przespałam itp. to jednak gdybym musiała zapłacić za wstęp - wejściówkę udało mi się zdobyć z uczelni - to raczej czułabym się niepocieszona. Mało tego,nie jest to jednorazowa sytuacja. Bardzo często zdarza się, że spece od marketingu zrobią wszystko co w ich mocy, aby tylko i wyłącznie przyciągnąć uczestników - i wyciągnąć z nich kasę - natomiast bez najmniejszej dbałości o stronę merytoryczną wydarzenia.

Czyli wracając do meritum. Gdzie się szkolić i jak skutecznie wyselekcjonować spam w postaci ofert na naszych skrzynkach mailowych?

Najbardziej oczywistym i sprawdzonym sposobem jest poszukanie informacji na forach, wśród opinii osób które już z danym kursem miało coś do czynienia. Ponadto, możemy próbowć również podpytać osoby ze swojego najbliższego otoczenia, które mogą nam "sprzedać" rzeczywiście rzetelny "feedback", czyli ocenę.

Nie ma idealnego sposobu, który zagwarantuje, że czas spędzony na szkoleniu nie będzie tylko i wyłącznie przykrym, nudnym obowiązkiem. Niemniej jednak, możemy być przekonani, że pewne informacje istniejące w Internecie nt. poszczególnych szkoleniowców nie mijają się praktycznie nigdy z prawdą. Osobiście, raczej nie zaufałabym jakiejś dziwnej, nieznanej nikomu ofercie szkoleniowej - chyba że byłaby bezpłatna - w związku z czym poświęciłabym trochę czasu na zbadanie środowiska i przeanalizowanie rynku pod tym kątem - bardzo duża konkurencja w branży daje pewność szerokiego wachlarzu opcji do wyboru. Napewno warto, zwłaszcza jeżeli zależy nam na realnych efektach, które zwrócą się w postaci angażu, pracy, a nawet awansu.

Bardzo modny w ostatnich czasach stał się coaching, nieco różniący się od tradycyjnych metod szkoleniowych. Mianowicie, osoba -coach - której zadaniem jest nie tylko wprowadzenie nas w tajniki osiągania sukcesu, ale również poprzez swoje doświadczenie, a przede wszystkim dzięki sprawnym umiejętnościom nawiązywania korzystnych relacji międzyludzkich, poprowadzenie nas, krok po kroku, na sam szczyt kariery. Cały szereg spotkań, nieżadko indywidualnych, jest tak skonstruowany, aby zapoznać interesanta z prawdziwymi zasadami rządzącymi światem sukcesu.

Na rynku pojawia się coraz więcej różnorodnych szkoleń, zarówno miękkich jak i tych ukierunkowanych na praktyczną, techniczną wiedzę. Bez wątpienia warto w nie inwestować, aby rozwijać nowe umiejętności lub zainteresowania, ale przede wszystkim dlatego, że jest to niepowtarzalna okazja aby poznać tzw. "kontakty".
 lub "plecy", bez których sukces czasem jest niestety nieosiągalny.

wtorek, 18 czerwca 2013

Po maturze? Co dalej?


Wyniki egzaminu dojrzałości już za nami, pozostaje już (tylko?) kwestia podjęcia decyzji co dalej. Osoby, którym się w tym roku nie powiodło mają problem z głowy...:), aczkolwiek pozostali mają ciężki orzch do zgryzienia.

Studia, praca, a może szkoła policelana? Co najbardziej się opłaca?

Każdy spotkał się z tym najważniejszym, życiowym dylematem, więc doskonale zdaje sobie sprawę jak ciężko samodzielnie podjąć decyzję. Rzeczywiście może ona mieć dość duży wpływ na resztę naszego życia, aczkolwiek warto poprostu pomysleć o tym jak (wypadałoby) spędzić najblizsze pięć lat naszego życia.

Koniunktura co roku kształtuje pewne tzw. złote kierunki i choć wcale nie musimy mieć pewności, że za pięć lat - jak dobrze pójdzie:) - one wciąż będą "na  topie", część z tegorocznych absolwentów prawdopodonie zdecyduje się na informatykę lub inny kierunek techniczny. Nie mniej jednak, czy wybór odpowiedniego zawodu jest kluczem do osiągnięcia życiowego sukcesu? 

Przede wszystkim warto zadać sobie podstawowe pytanie "Co chcę w życiu robić?" lub "Co mnie interesuje?". Innym pomocnym rozwiązaniem jest zadanie sobie innego pytania "Czego w życiu nie chcę robić?", co też powinno przynieść zadowalający efekt:). 

Jeżeli wciąż nie jesteśmy przekonani, warto dać sobie trochę czasu np. rok na zwiedzanie, wyjazdy zagraniczne lub pracę. Interesującym rozwiązaniem dla wszystkich niezdecydowanych może być połączenie pracy zawodowej oraz wyjazdów zagranicznych, dzięki którym możemy poznać nie tylko nowe kultury, ale także usamodzielnić się lub zorientować "co się dzieje na rynku pracy".

Generalnie, wielu maturzystów zapewne spotka się z dużym naciskiem ze strony swojego najbliższego otoczenia – zwłaszcza rodziców  - odnośnie tematu „swojej przyszłości”, nie mniej jednak w rzeczywistości to wcale nie jest aż tak bardzo istotne. Niektórzy w istocie mają jasno sprecyzowane swoje „plany życiowe” już od kołyski, ale jest to naprawdę niewielki odsetek ogółu społeczeństwa, więc nie należy zbytnio się przejmować.

Bez względu na to jaką podejmiecie decyzję, to właśnie najbliższe  - co najmniej  - pięć lat będą waszym najlepszym okresem w życiu i o tym należy pamiętać. Wspomnienia tych (naprawdę ostatnich beztroskich) lat to jest to, o czym będziecie myśleć za kilkadziesiąt latJ




środa, 12 czerwca 2013

Praca w pracy czyli co robić w pracy, kiedy tej pracy nie ma... cz. II

Wracając do tematu hobby, poszukiwania zajęć itp. w celu natchnienia warto zajrzeć na różne fora internetowe. Ludzie, podobni do nas, zwierzają się co ich boli a co nie, co chcieliby robić a na jakim są obecnie etapie - można się rzeczywiście "wkręcić" w tematy co ludzie piszą nt. spędzania wolnego czasu, czym się dzielą lub poprostu jak zabijają czas.  

Z badań wynika, że większość Polaków z przyjemnością wolałaby spędzać swój czas nie tyle co aktywnie, co raczej produktywnie, aczkolwiek jednocześnie narzeka na koszty tej inicjatywy.

Dla osób niechętnych, szukających wymówek i wciąż niezadowolnych niestety nie mam żadnej rady... cóż, ich sprawa. Pozostałych zachęcam do wprowadzenia kilku efekto/ywnych zmian w swoim codziennym harmonogramie.

Jeżeli chodzi o osoby, które chciałyby się dokształacać w wolnym czasie, przy jak najniższej wkładzie własnym osoiście poleceam portal https://www.coursera.org/. Jest to bezpłatna, międzynarodowa platforma szkoleniowa. Prawdopodobnie każdy może znaleźć coś dla siebie, aby w wolnym czasie, nawet w pracy rowzijać swoje zainteresowania, poszerzać wiedzę itp.

Odnośnie drogich wypadów do kina, lub teatrów. Wszelkim sceptykom przypominam, iż pomimo że wyjście do kina w weekend wraz z 3 osobową rodziną to koszt rzędu 30 zł za osobę to zroganizowanie takiego wypadu w tygodniu to już dwa razy mniej - np. poniedziałki w Warszawskim kinie Muranów bilet, koszt raptem 11 złotych. Poza tym więszkość tatrów oferuje dużo tańsze tzw. wejściówki, które można zakupić na "ostatnią chwilę", przed samym spektaklem - cena zdecydowanie niższa niż normalnie.

Ponadto, co tydzień w Warszawie są organizowane bezpłatne targii, festiwale, pikniki itp. W poprzedni weekend, mianowicie w niedzielę 09.06.2013 r. na warszawskim Stadionie Narodowym miał miejsce HUSH - ogólnopolskie targi mody. Wszyscy zainteresowani tematyką, jak również Ci chętni do aktywnego spędzania czasu, mieli świetną okazję żeby rzeczywiście zrobić coś fajnego w weekend. 

Żeby nie było że kłamię, w ten weekend ma miejsce Festiwal Wolontariatu - dla osób związanych z bezpłatną pomocą, lub pracą na rzecz jakiejś konkretnej fundacji - wszyscy zainteresowani mogą juz dziś rejestrować się za pomoca formularza na stronie http://festiwalwolontariatu.pl/. W skład trzy dniowego programu wchodzą zajęcia o temtyce: jak spędzać czas z dziećmi, psychologia wystąpień publicznych, czy nawet jak rozwiązywać konflikty w grupie. Ponadto, dla pozostałych stolica proponuje wypad do Królikarni na VII Piknik Kulturalny, gdzie czakają koncerty takich artystów jak Ania Dąbrowska czy VooVoo. Miłośnicy teatru także znajdą coś dla siebie, mianowicie Teatr Imka proponuje spektakl "Dzienniki" W. Gombrowicza w reż. Mikolaja Grabowksiego (wystapią m.in. Magdalena Cielecka, Tomasz Karolak, Piotr Adamczyk). Ponadto każdy komu będzie się chciało wyjść z domu będzie miał możliwość obejrzenia na żywo spektaklu teatrpraga.pl "Małe zbrodnie małżeńskie" w reż. Marka Piasecznego (wystąpią między innymi Katarzyna Herman oraz Redbad Klijnstra).

Jak widać każdy zainteresowany akytywnym spędzaniem swojego czasu, znudzony dotychczasowym życiem lub spragniony jakiejś odmiany i ucieczki od rutyny ma do dyspozycji wachlarz przeróżnych możliwości...

piątek, 7 czerwca 2013

Praca w pracy czyli co robić w pracy, kiedy tej pracy nie ma...

Pewnie niektórzy burzliwie potępią mój najnowszy wpis, ale część z was na pewno się ze mną zgodzi. Mianowicie, chociaż czasem pracy w pracy jest w bród, nieraz zdarzają się dni, kiedy nie ma tak naprawdę nic do roboty.

Jak poradzić sobie z pojawiającą się nudą i monotonią, a nie daj Boże dopuścić do wypalenia zawodowego?

W czasach rozwoju social media, portali społecznościowych, dostępu do niekończącej się przeglądarki Internetowej, gier online itp., wiele osób z pewnością znajdzie sobie jakieś zajęcie... być może mało ekscytujące, ale cóż... czas jakoś zleci. Zdarza się jednak, że w pewnym momencie, czujemy się już tą całą monotonią przytłoczeni i nadchodzi czas, aby coś wreszcie zmienić. Można zmienić pracę, faceta lub znaleźć sobie hobby... ale czy to rozwiąże problem? Przecież wciąż spędzamy 8 godzin naszego, codziennego życia w pracy, która nic nie wnosi, a bezczynność nieubłagalnie wykańcza. Nie ukrywajmy, zmiana pracy to tylko krótkotrwała frajda, tak samo jak faceta… :P, jest mnóstwo innych rzeczy, które naprawdę potrafią sprawiać człowiekowi przyjemność, chociaż w opinii publicznej nie do końca uznawane są za rozrywki. Mam na myśli hobby, które nie tylko wypełni nam czas, ale także przyniesie dużo radości i spełnienia.

Hobby jest to "czynność wykonywana dla relaksu w czasie wolnym od obowiązków. Może łączyć się ze zdobywaniem wiedzy w danej dziedzinie, doskonaleniem swoich umiejętności w pewnym określonym zakresie, albo też nawet z zarobkiem — głównym celem pozostaje jednak przyjemność płynąca z uprawiania hobby".

Zgodnie z definicją, aby hobby spełniało swoje podstawowe zadanie, musi przede wszystkim sprawiać nam przyjemność. Niestety nie w każdej wolnej chwili możemy perfidnie walić młotkiem lub malować paznokcie np. w pracy, ale pogłębiać wiedzę na temat interesujących nas miejsc lub kultur już tak.

Czym różni się bezmyślne przeglądanie stron w necie od rozwijania hobby?

Główna różnica polega na podejściu do tegoż przeglądania. Ale co to oznacza w praktyce?

O ile czasem szperamy w Internecie sami nie wiedząc czego szukamy, to rozwijając zainteresowania, czujemy niekończącą się przyjemność z zajęcia, połączoną z ekscytacją związaną z przybliżaniem się do wcześniej założonego celu. Interesujące? 

Rozwijanie w sobie pasji może doprowadzić nawet do tzw. stanu flow, kiedy nic wokół nie jest ważne poza tym, co wówczas robimy. Uczucie porównywalne z ekstazą doświadczaną przez narkomanów pod wpływem używek. Wykonując jakąś czynność nie zastanawiamy się tak naprawdę nad jej ukończeniem, gdyż czystą przyjemność sprawia nam już samo jej wykonywanie.

Czemu warto znaleźć w sobie taka pasję?

Psychologowie radzą iż warto poświęcić trochę czasu na rozwijanie swoich zainteresowań, ponieważ dają nam one gwarancję lepszego życie. Staniemy się bardziej obojętni na otoczenie i rzeczy irytujące nas, a na które nie mamy tak naprawdę najmniejszego wpływu. A teraz chciałabym wrócić do najistotniejszego wątku tego artykułu mianowicie czym jest hobby i jak je (w sobie) znaleźć? 

Reasumując, hobby to po prostu coś, co lubimy robić w wolnym czasie i za czym tęsknimy, kiedy nie mamy na to czasu. To wcale nie musi być jakieś spektakularne zajęcie, tworzenie własnego biznesu, malowanie czy gra na instrumentach. Możemy po prostu lubić gotować, majsterkować, przybijać gwoździe, grzebać w samochodach, lub chodzić po sklepach i wyszukiwać okazje. To wszystko może przynosić nam mnóstwo radości nie tylko w czasie wykonywania czynności, ale również dzięki relaksacyjnym konsekwencjom wykonywania tych zajęć. Czas potem staje się dużo przyjemniejszy, nawet jeśli musimy robić rzeczy, które nie należą do naszych ulubionych. Kluczem do odnalezienia w sobie hobby tak naprawdę jest mała transformacja własnych poglądów na pewne tematy, takie jak zbytnie obawy o to co pomyślą inni np. dla kogoś nasze hobby będzie głupie. Tak naprawdę nie ma to najmniejszego znaczenia co ktoś myśli o NASZYM zajęciu, które MY wykonujemy, bo to tylko NAM ma ono sprawiać przyjemność. Każdy z nas ma coś, co lubi robić…

wtorek, 28 maja 2013

Wspomnienia head huntera


Specjaliści "od głów" na łamach swoich forów wypominają kilka karygodnych błędów popełnianych na rozmowach rekrutacyjnych. Zawodowi rekruterzy doradzają jak nie spalić ostatniego etapu przed "ciepłą posadką"...


Głównym problemem, na który narzekają pracodawcy jest brak przygotowania kandydatów do rozmowy kwalifikacyjnej, przejawiający się w braku wiedzy na temat podstawowych obowiązków wymaganych na danym stanowisku. "Pójście na łatwiznę" i wysyłanie "masowówek" życiorysów, na pewnym etapie kariery po prostu już nie wypada ani nawet nie popłaca, w zamian, wymagany jest profesjonalizm w każdym calu.  

Mianowicie, pomimo przekonania o naszych niezastąpionych umiejętnościach, do każdej rozmowy mimo wszystko należy się przygotować. Co to oznacza w praktyce...

bez względu na stanowisko, które aplikujemy niezmiernie ważne jest, aby zapoznać się ze specyfikacją branży w której możemy być potencjalnie zatrudnieni, jak również z podstawowym wymaganiami niezbędnymi na danym wakacie. 

Przykładowo, Marketing Director w sektorze bankowym, to już nie ten sam Dyrektor ds. marketingu w branży spożywczej. Pomimo że na obu stanowiskach potrzebna jest ugruntowana wiedza, poświadczona odpowiednim doświadczeniem i sukcesami, nie oznacza to, że zdecydowane różnice w kierunkach ekspansji i strategii firm, nie będą miały wpływu na ostateczny charakter pracy.

W związku z powyższym, bez względu na to jak dobrzy jesteśmy w swojej pracy, zawsze warto być przygotowanym na nieoczekiwane pytania. O ile błąd, lub gapa nie zmieni diametralnie decyzji odnośnie zatrudnienia – chociaż nigdy nie wiadomo - to mimo wszystko dobrze „rozegrana” rozmowa rekrutacyjna, może wspomóc negocjowanie waszego przyszłego wynagrodzenia. 



poniedziałek, 20 maja 2013

Trudne pytania - czyli jak nie dać plamy na rozmowie kwalifikacyjnej...

W swojej karierze przeżyłam już niejedną rozmowę kwalifikacyjną, i pomimo że wydawałoby się, że to już ostatni etap dzielący nas przed ciepłą posadką, nie zawsze kończyła się ona pełnym sukcesem. Cóż, ostatnio coraz trudniej dostać pracę bezpośrednio po wyjściu z pokoju Rekrutera. Konkurencja jest coraz większa, a specjalnie wykwalifikowane firmy rekrutacyjne specjalnie zapraszają niemałą ilość kandydatów, aby ich dokładnie przemaglować i wybrać tego, który będzie spełniał wszystkie oczekiwania nowego pracodawcy.

Aby dokonać właściwego wyboru specjaliści od weryfikacji persony nie omieszkają zadać najbardziej skomplikowanych i podchwytliwych pytań, na które nigdy nie ma jednoznacznej odpowiedzi lub jakiegoś cudownego  klucza. Jednym z takich pytań, według mnie jednym z najtrudniejszych jest "Proszę wymienić Pani słabą stronę/wadę, o której pracodawca nie powinien nigdy się dowiedzieć?". 

Wiadomo, nie jesteśmy na miłej pogawędce z przyjaciółką Rekruterką, w związku z czym, żadna z udzielonych przez nas odpowiedzi nie ujdzie ani uwadze jej, ani pracodawcy. W związku z tym, odpowiedź musi być dobrze przemyślana, w przeciwnym razie to nieszczęsne pytanie przesądzi o ostatecznym werdykcie... niestety prawdopodobnie negatywnym.

Na jednej z moich rozmów rekrutacyjnych padło to niechlubne pytanie. Niestety, wówczas nie przemyślałam go wystarczająco dobrze i odpowiedziałam, że moją wadą jest pracoholizm.:P

Na pierwszy "rzut oka" wydawałoby się, iż jest to odpowiedź klucz, po prostu uniwersalna. Niestety NIE. Na wieść o tym  Rekruterka spojrzała na mnie z raczej cynicznym uśmieszkiem - chyba jej się ta odpowiedź nie spodobała - i finalnie telefonu z zaproszeniem na ostatni etap nie otrzymałam.

Nie należy zapominać, że ludzie nie chcą w pracy wyłącznie pracować, ale też miło spędzić czas z sympatycznymi współpracownikami, a odpowiedź tego typu, może zadowolić tylko pewien typ pracodawców. Na podstawie tej historii wniosek jest tylko jeden. Firma, której zależy na dobrej reputacji i fajnej atmosferze, niestety takiej odpowiedzi nie będzie tolerować. 

Generalnie z tym pytaniem wiążę się szereg różnych zależności. Po pierwsze, nie możemy go po prostu pominąć, lub na nie nie odpowiedzieć, lub zdawkowo zaniechać odpowiedzi, np w taki sposób: "Pani sama powiedziała, że szef nie powinien wiedzieć, więc nie udzielę informacji na ten temat". Pomimo, że nic konkretnego nie powiedzieliśmy, Rekruterka w tym przypadku będzie się domyślać o nas wszystkiego najgorszego, a co istotniejsze, oceni nas jako osobę raczej mało bystrą - ponieważ wbrew pozorom odpowiedź istnieje. Z kolei spontaniczna odpowiedź w stylu, "nagminnie się spóźniam", lub "mam problemy z koncentracją" lub "nie potrafię obsługiwać Corela" , także niestety skazuje nas na porażkę.

Co więc odpowiedzieć na to chore pytanie? Czy Rekruterka zadała je specjalnie, żeby nas "wyeliminować" na podstawie pierwszej części być może nieudanego "przesłuchania" ?

Kołatają się myśli i w sumie istnienie taka możliwość, lecz zazwyczaj celem tego pytania jest po prostu sprawdzenie czy przygotowaliśmy się do rozmowy i czy świadomie aplikujemy na stanowisko, które rzeczywiście nas interesuje i jest zgodne z naszymi predyspozycjami.

Przechodząc do meritum sprawy, czyli co w końcu odpowiedzieć na to pytanie, na wstępie należy wziąć pod uwagę branżę i stanowisko, na które aplikujemy np. jeżeli aplikujemy na stanowisko "marketingowca", możemy spokojnie odpowiedzieć, że nie za dobrze czujemy się w zadaniach związanych np. ze sprawozdaniami finansowymi - bo przecież nie chcecie być księgowymi więc macie prawo - za to jesteście bardziej kreatywni i pomysłowi. Innym rozwiązaniem jest zwrócenie uwagi Rekruterki na nasze niepełne  wykształcenie - np. tylko licencjat - ale tylko pod warunkiem, że możecie automatycznie uzasadnić, że w tym czasie bardzo aktywnie staraliście się o zdobycie odpowiedniego doświadczenia zawodowego - którego poświadczeniem jest bardzo dobre CV - które de facto w jakimś stopniu rekompensuje brak pełnego tytułu.

Wszystko tak naprawdę zależy od punktu "siedzenia". Mianowicie, jeżeli aplikujemy na stanowisko, gdzie wymagana jest wyjątkowa precyzja i dokładność to przenigdy niech nam się "nie wymsknie", że mamy problemy z koncentracją, albo często popełniamy błędy w bezmyślnym pośpiechu. Są pewne zawody,  gdzie osoby "bardziej rezolutne" doskonale się odnajdują, oraz takie dla  "szarych myszek", które preferują "zamknąć się w czterech ścianach" i coś tam sobie w spokoju "dłubać".

Nie panikujemy, kiedy usłyszymy to BARDZO MODNE ostatnio pytanie, ale przed każdą rozmową rekrutacyjną przeanalizujmy na spokojnie, jakie cechy są na danym stanowisku niezbędne, a jakie mniej ważne. Wtedy, z pewnością trafnie odpowiemy na to podchwytliwe pytanie, a dodatkowo mamy szansę podkreślić swoje zalety - mianowicie drugą stronę medalu "wady", która akurat w danej sytuacji  - na danym stanowisku - jest zdecydowanie ważniejsza.

Powodzenia!

środa, 8 maja 2013

Nowa matura sprawdzianem na inteligencję?

W opinii publicznej krążą różne spekulacje na temat "nowej matury". Dla zwolenników jest testem na inteligencję, dla pozostałych testem wręcz spowalniającym myślenie. 
Ile jest w tym wszystkim prawdy??

Na przykładzie matury z języka polskiego najbardziej dostrzegalne są różnice pomiędzy obydwoma  egzaminami. Mianowicie, na napisanie "starej" matury, każdy z uczniów miał 5 godzin, natomiast obecnie, czas ten został skrócony do zaledwie  170 minut. Ale nie różnice czasowe są w przypadku matury najbardziej istotne, a zawartość arkusza egzaminacyjnego.

Polakowi nigdy nie dogodzisz, więc było źle,a jest jeszcze gorzej. "Stara" matura pisemna z języka polskiego polegała na napisaniu najlepiej jak najwięcej na jeden z pięciu tematów i sprzedaniu całej swojej wiedzy jaką się posiadło w szkole średniej.

Od 2010 roku matura tzw. (jeszcze) nowa, składa się z dwóch poziomów (podstawowy, rozszerzony - do wyboru przez ucznia) i dwóch części. Pierwsza to zestaw pytań otwartych i zamkniętych, a odpowiedzi należy udzielić na podstawie podanego w arkuszu teksu. Druga dotyczy sprawdzenia umiejętności tworzenia własnego, logicznego tekstu pisanego na podstawie innego fragmentu  (także podanego w arkuszu maturalnym) i na dany temat (jeden z dwóch do wyboru), o rozpiętości (aż) 250 słów. 

Próg niewysoki, zwłaszcza na pierwszy rzut oka, lecz schody zaczynają się w momencie, kiedy należy trafić w swoisty klucz odpowiedzi. Inteligentny osobnik, liczący na wykorzystanie wiedzy z poprzednich lat nauki, jeśli zapomniał o przerobieniu testów specjalnie stworzonych i wyprodukowanych na potrzeby przygotowania delikwenta do egzaminu maturalnego, niestety, ale prawdopodobnie nie przyzwyczajony do stylu odpowiedzi i klucza, egzaminu po prostu nie zda.

Reasumując, osoba kreatywna, szukająca logicznej odpowiedzi na pytanie, egzamin obleje, o ile nie trafi w odpowiedź jaka jest podana w kluczu - i tu właśnie, na tym etapie, zaczyna się formowanie jak ma myśleć dorosły człowiek, lub ewentualnie jak ma zacząć myśleć.

Nowa matura, pomimo że na pierwszy rzut oka łatwiejsza - wszystko podane na tacy -  tak naprawdę nie skupia się na wiedzy, którą uczeń powinien posiąść  w trakcie 3 lub 4 lat nauki i nauczyć się wykorzystywać - a na umiejętności rozwiązywaniu testów, które poprzez samą swoja formę, w istocie ogłupiają. Nie dają uczniowi możliwości przedstawienia swoich OSOBISTYCH i INDYWIDUALNYCH poglądów, a następnie nie dają pola do popisu, argumentacji przekonań, lecz z góry szufladkują i pokazują jak żyć - bez własnego zdania.





wtorek, 7 maja 2013

Zawód artysta...


Co zrobić, aby zostać artystą? Czy to niecodzienny zawód zarezerwowany wyłącznie dla wybrańców, czy po prostu synonim dziwaków i odludków?

To wśród tej grupy społecznej wyróżniamy najwięcej wizjonerów i przodowników grupy. Są to osoby, które poprzez swój charakter i postępowanie zawsze "rzucają się w oczy", śmiało wyrażają opinię, a poprzez twórczość  - wyrażają uczucia. Nie boją się krytyki i bez obaw idą na przód. 

Wg. definicji, ten pełen sprzeczności termin "tym różni się od rzemieślnika – odtwórcy, że swoje dzieła tworzy w oparciu o własną koncepcję, nadając im niepowtarzalny charakter.” Najprościej mówiąc, artysta jest to osoba obdarzona talentem, wyjątkową wrażliwością lub wyczuciem smaku i stylistyki. Pewna siebie i swoich przekonań. 

Z drugiej strony, mając na uwadze różnorodność gustów odbiorców każdego rodzaju „dzieł” i  „sztuki”, artystą mógłby stać się niemalże każdy. Wystarczy, że artysta dotrze do pewnej grupy odbiorców, którzy docenią „zamysł autora”. Sęk jednak w tym, aby „dzieła sztuki” były na tyle oryginalne i niepowtarzalne, a przede wszystkim docenione przez krytyków , że sprawią  iż artysta rzeczywiście zasłynie na wieki - choć w gruncie rzeczy nie zawsze chodzi tylko i wyłącznie o sławę.

Generalnie, dla większości artystów - którzy czasem w swej skromności zapominają o swej roli w społeczeństwie  - jest to samorealizacja poprzez pasję lub hobby, sposób na przeżycie życia, choć nie zawsze mają za co żyć. I pomimo że początki zawsze bywają trudne - bez względu na dziedzinę życia – ich cechą wspólną jest upór i zaangażowanie, bezwarunkowe dążenie do celu. Tylko konsekwencja w działaniu może zagwarantować sukces, i że pewnego dnia ich hobby stanie się jednocześnie źródłem dochodu.

Prawdą jest, że wspaniale i cudowne mieć jakąś pasję, której zgłębianie pomaga cieszyć się życiem, jest remedium na wypalenie zawodowe, dające niebywałą satysfakcję.