Obecnie na rynku pojawia się mnóstwo ofert szkoleń, kursów itp. Zazwyczaj płatnych. I to nie mało.
Czy warto inwestować w takie szkolenia? Które szkolenia są rzeczywiście istotne i wnoszą coś do naszego życia?
Odnosząc się do dzisiejszego forum, które odbywało się na warszawskim Torwarze, niestety z przykrością muszę stwierdzić, iż poza naprawdę dobrą oprawą techniczną, tematyka forum była mało atrakcyjna. Dowiedziałam się sporo na temat nowej znanej międzynarodowej marki, która dopiero raczkuje w polskich realiach biznesowych, aczkolwiek nic odnośnie spraw będących istotnymi dla początkującego przedsiębiorcy. Poza tym że spędziłam czas raczej efektywnie - nie przeleżałam, nie przespałam itp. to jednak gdybym musiała zapłacić za wstęp - wejściówkę udało mi się zdobyć z uczelni - to raczej czułabym się niepocieszona. Mało tego,nie jest to jednorazowa sytuacja. Bardzo często zdarza się, że spece od marketingu zrobią wszystko co w ich mocy, aby tylko i wyłącznie przyciągnąć uczestników - i wyciągnąć z nich kasę - natomiast bez najmniejszej dbałości o stronę merytoryczną wydarzenia.
Czyli wracając do meritum. Gdzie się szkolić i jak skutecznie wyselekcjonować spam w postaci ofert na naszych skrzynkach mailowych?
Najbardziej oczywistym i sprawdzonym sposobem jest poszukanie informacji na forach, wśród opinii osób które już z danym kursem miało coś do czynienia. Ponadto, możemy próbowć również podpytać osoby ze swojego najbliższego otoczenia, które mogą nam "sprzedać" rzeczywiście rzetelny "feedback", czyli ocenę.
Nie ma idealnego sposobu, który zagwarantuje, że czas spędzony na szkoleniu nie będzie tylko i wyłącznie przykrym, nudnym obowiązkiem. Niemniej jednak, możemy być przekonani, że pewne informacje istniejące w Internecie nt. poszczególnych szkoleniowców nie mijają się praktycznie nigdy z prawdą. Osobiście, raczej nie zaufałabym jakiejś dziwnej, nieznanej nikomu ofercie szkoleniowej - chyba że byłaby bezpłatna - w związku z czym poświęciłabym trochę czasu na zbadanie środowiska i przeanalizowanie rynku pod tym kątem - bardzo duża konkurencja w branży daje pewność szerokiego wachlarzu opcji do wyboru. Napewno warto, zwłaszcza jeżeli zależy nam na realnych efektach, które zwrócą się w postaci angażu, pracy, a nawet awansu.
Bardzo modny w ostatnich czasach stał się coaching, nieco różniący się od tradycyjnych metod szkoleniowych. Mianowicie, osoba -coach - której zadaniem jest nie tylko wprowadzenie nas w tajniki osiągania sukcesu, ale również poprzez swoje doświadczenie, a przede wszystkim dzięki sprawnym umiejętnościom nawiązywania korzystnych relacji międzyludzkich, poprowadzenie nas, krok po kroku, na sam szczyt kariery. Cały szereg spotkań, nieżadko indywidualnych, jest tak skonstruowany, aby zapoznać interesanta z prawdziwymi zasadami rządzącymi światem sukcesu.
Na rynku pojawia się coraz więcej różnorodnych szkoleń, zarówno miękkich jak i tych ukierunkowanych na praktyczną, techniczną wiedzę. Bez wątpienia warto w nie inwestować, aby rozwijać nowe umiejętności lub zainteresowania, ale przede wszystkim dlatego, że jest to niepowtarzalna okazja aby poznać tzw. "kontakty".
lub "plecy", bez których sukces czasem jest niestety nieosiągalny.
piątek, 21 czerwca 2013
wtorek, 18 czerwca 2013
Po maturze? Co dalej?
Wyniki egzaminu dojrzałości już za nami, pozostaje już (tylko?)
kwestia podjęcia decyzji co dalej. Osoby, którym się w tym roku nie powiodło
mają problem z głowy...:), aczkolwiek pozostali mają ciężki orzch do
zgryzienia.
Studia, praca, a
może szkoła policelana? Co najbardziej się opłaca?
Każdy spotkał się
z tym najważniejszym, życiowym dylematem, więc doskonale zdaje sobie sprawę jak
ciężko samodzielnie podjąć decyzję. Rzeczywiście może ona mieć dość duży wpływ
na resztę naszego życia, aczkolwiek warto poprostu pomysleć o tym jak (wypadałoby)
spędzić najblizsze pięć lat naszego życia.
Koniunktura co roku
kształtuje pewne tzw. złote kierunki i choć wcale nie musimy mieć pewności, że
za pięć lat - jak dobrze pójdzie:) - one wciąż będą "na topie", część z
tegorocznych absolwentów prawdopodonie zdecyduje się na informatykę lub inny
kierunek techniczny. Nie mniej jednak, czy wybór odpowiedniego zawodu jest
kluczem do osiągnięcia życiowego sukcesu?
Przede wszystkim
warto zadać sobie podstawowe pytanie "Co chcę w życiu robić?" lub
"Co mnie interesuje?". Innym pomocnym rozwiązaniem jest zadanie sobie
innego pytania "Czego w życiu nie chcę robić?", co też powinno
przynieść zadowalający efekt:).
Jeżeli wciąż nie
jesteśmy przekonani, warto dać sobie trochę czasu np. rok na zwiedzanie,
wyjazdy zagraniczne lub pracę. Interesującym rozwiązaniem dla wszystkich
niezdecydowanych może być połączenie pracy zawodowej oraz wyjazdów
zagranicznych, dzięki którym możemy poznać nie tylko nowe kultury, ale także
usamodzielnić się lub zorientować "co się dzieje na rynku pracy".
Generalnie, wielu maturzystów zapewne spotka się z dużym naciskiem
ze strony swojego najbliższego otoczenia – zwłaszcza rodziców - odnośnie tematu „swojej przyszłości”, nie
mniej jednak w rzeczywistości to wcale nie jest aż tak bardzo istotne.
Niektórzy w istocie mają jasno sprecyzowane swoje „plany życiowe” już od
kołyski, ale jest to naprawdę niewielki odsetek ogółu społeczeństwa, więc nie należy zbytnio się przejmować.
Bez względu na to jaką podejmiecie decyzję, to właśnie najbliższe - co najmniej - pięć lat będą waszym najlepszym okresem w
życiu i o tym należy pamiętać. Wspomnienia tych (naprawdę ostatnich beztroskich) lat to jest to, o czym będziecie
myśleć za kilkadziesiąt latJ
środa, 12 czerwca 2013
Praca w pracy czyli co robić w pracy, kiedy tej pracy nie ma... cz. II
Wracając do tematu hobby, poszukiwania zajęć itp. w celu natchnienia warto zajrzeć na różne fora internetowe. Ludzie, podobni do nas, zwierzają się co ich boli a co nie, co chcieliby robić a na jakim są obecnie etapie - można się rzeczywiście "wkręcić" w tematy co ludzie piszą nt. spędzania wolnego czasu, czym się dzielą lub poprostu jak zabijają czas.
Z badań wynika, że większość Polaków z przyjemnością wolałaby spędzać swój czas nie tyle co aktywnie, co raczej produktywnie, aczkolwiek jednocześnie narzeka na koszty tej inicjatywy.
Dla osób niechętnych, szukających wymówek i wciąż niezadowolnych niestety nie mam żadnej rady... cóż, ich sprawa. Pozostałych zachęcam do wprowadzenia kilku efekto/ywnych zmian w swoim codziennym harmonogramie.
Jeżeli chodzi o osoby, które chciałyby się dokształacać w wolnym czasie, przy jak najniższej wkładzie własnym osoiście poleceam portal https://www.coursera.org/. Jest to bezpłatna, międzynarodowa platforma szkoleniowa. Prawdopodobnie każdy może znaleźć coś dla siebie, aby w wolnym czasie, nawet w pracy rowzijać swoje zainteresowania, poszerzać wiedzę itp.
Odnośnie drogich wypadów do kina, lub teatrów. Wszelkim sceptykom przypominam, iż pomimo że wyjście do kina w weekend wraz z 3 osobową rodziną to koszt rzędu 30 zł za osobę to zroganizowanie takiego wypadu w tygodniu to już dwa razy mniej - np. poniedziałki w Warszawskim kinie Muranów bilet, koszt raptem 11 złotych. Poza tym więszkość tatrów oferuje dużo tańsze tzw. wejściówki, które można zakupić na "ostatnią chwilę", przed samym spektaklem - cena zdecydowanie niższa niż normalnie.
Ponadto, co tydzień w Warszawie są organizowane bezpłatne targii, festiwale, pikniki itp. W poprzedni weekend, mianowicie w niedzielę 09.06.2013 r. na warszawskim Stadionie Narodowym miał miejsce HUSH - ogólnopolskie targi mody. Wszyscy zainteresowani tematyką, jak również Ci chętni do aktywnego spędzania czasu, mieli świetną okazję żeby rzeczywiście zrobić coś fajnego w weekend.
Żeby nie było że kłamię, w ten weekend ma miejsce Festiwal Wolontariatu - dla osób związanych z bezpłatną pomocą, lub pracą na rzecz jakiejś konkretnej fundacji - wszyscy zainteresowani mogą juz dziś rejestrować się za pomoca formularza na stronie http://festiwalwolontariatu.pl/. W skład trzy dniowego programu wchodzą zajęcia o temtyce: jak spędzać czas z dziećmi, psychologia wystąpień publicznych, czy nawet jak rozwiązywać konflikty w grupie. Ponadto, dla pozostałych stolica proponuje wypad do Królikarni na VII Piknik Kulturalny, gdzie czakają koncerty takich artystów jak Ania Dąbrowska czy VooVoo. Miłośnicy teatru także znajdą coś dla siebie, mianowicie Teatr Imka proponuje spektakl "Dzienniki" W. Gombrowicza w reż. Mikolaja Grabowksiego (wystapią m.in. Magdalena Cielecka, Tomasz Karolak, Piotr Adamczyk). Ponadto każdy komu będzie się chciało wyjść z domu będzie miał możliwość obejrzenia na żywo spektaklu teatrpraga.pl "Małe zbrodnie małżeńskie" w reż. Marka Piasecznego (wystąpią między innymi Katarzyna Herman oraz Redbad Klijnstra).
Jak widać każdy zainteresowany akytywnym spędzaniem swojego czasu, znudzony dotychczasowym życiem lub spragniony jakiejś odmiany i ucieczki od rutyny ma do dyspozycji wachlarz przeróżnych możliwości...
Z badań wynika, że większość Polaków z przyjemnością wolałaby spędzać swój czas nie tyle co aktywnie, co raczej produktywnie, aczkolwiek jednocześnie narzeka na koszty tej inicjatywy.
Dla osób niechętnych, szukających wymówek i wciąż niezadowolnych niestety nie mam żadnej rady... cóż, ich sprawa. Pozostałych zachęcam do wprowadzenia kilku efekto/ywnych zmian w swoim codziennym harmonogramie.
Jeżeli chodzi o osoby, które chciałyby się dokształacać w wolnym czasie, przy jak najniższej wkładzie własnym osoiście poleceam portal https://www.coursera.org/. Jest to bezpłatna, międzynarodowa platforma szkoleniowa. Prawdopodobnie każdy może znaleźć coś dla siebie, aby w wolnym czasie, nawet w pracy rowzijać swoje zainteresowania, poszerzać wiedzę itp.
Odnośnie drogich wypadów do kina, lub teatrów. Wszelkim sceptykom przypominam, iż pomimo że wyjście do kina w weekend wraz z 3 osobową rodziną to koszt rzędu 30 zł za osobę to zroganizowanie takiego wypadu w tygodniu to już dwa razy mniej - np. poniedziałki w Warszawskim kinie Muranów bilet, koszt raptem 11 złotych. Poza tym więszkość tatrów oferuje dużo tańsze tzw. wejściówki, które można zakupić na "ostatnią chwilę", przed samym spektaklem - cena zdecydowanie niższa niż normalnie.
Ponadto, co tydzień w Warszawie są organizowane bezpłatne targii, festiwale, pikniki itp. W poprzedni weekend, mianowicie w niedzielę 09.06.2013 r. na warszawskim Stadionie Narodowym miał miejsce HUSH - ogólnopolskie targi mody. Wszyscy zainteresowani tematyką, jak również Ci chętni do aktywnego spędzania czasu, mieli świetną okazję żeby rzeczywiście zrobić coś fajnego w weekend.
Żeby nie było że kłamię, w ten weekend ma miejsce Festiwal Wolontariatu - dla osób związanych z bezpłatną pomocą, lub pracą na rzecz jakiejś konkretnej fundacji - wszyscy zainteresowani mogą juz dziś rejestrować się za pomoca formularza na stronie http://festiwalwolontariatu.pl/. W skład trzy dniowego programu wchodzą zajęcia o temtyce: jak spędzać czas z dziećmi, psychologia wystąpień publicznych, czy nawet jak rozwiązywać konflikty w grupie. Ponadto, dla pozostałych stolica proponuje wypad do Królikarni na VII Piknik Kulturalny, gdzie czakają koncerty takich artystów jak Ania Dąbrowska czy VooVoo. Miłośnicy teatru także znajdą coś dla siebie, mianowicie Teatr Imka proponuje spektakl "Dzienniki" W. Gombrowicza w reż. Mikolaja Grabowksiego (wystapią m.in. Magdalena Cielecka, Tomasz Karolak, Piotr Adamczyk). Ponadto każdy komu będzie się chciało wyjść z domu będzie miał możliwość obejrzenia na żywo spektaklu teatrpraga.pl "Małe zbrodnie małżeńskie" w reż. Marka Piasecznego (wystąpią między innymi Katarzyna Herman oraz Redbad Klijnstra).
Jak widać każdy zainteresowany akytywnym spędzaniem swojego czasu, znudzony dotychczasowym życiem lub spragniony jakiejś odmiany i ucieczki od rutyny ma do dyspozycji wachlarz przeróżnych możliwości...
piątek, 7 czerwca 2013
Praca w pracy czyli co robić w pracy, kiedy tej pracy nie ma...
Pewnie niektórzy burzliwie potępią mój najnowszy wpis, ale część z was na pewno się ze mną zgodzi.
Mianowicie, chociaż czasem pracy w pracy jest w bród, nieraz zdarzają się dni, kiedy nie ma tak naprawdę nic do roboty.
Jak poradzić sobie z pojawiającą się nudą i monotonią, a nie daj Boże dopuścić do wypalenia zawodowego?
W czasach rozwoju social media, portali społecznościowych, dostępu do niekończącej się przeglądarki Internetowej, gier online itp., wiele osób z pewnością znajdzie sobie jakieś zajęcie... być może mało ekscytujące, ale cóż... czas jakoś zleci. Zdarza się jednak, że w pewnym momencie, czujemy się już tą całą monotonią przytłoczeni i nadchodzi czas, aby coś wreszcie zmienić. Można zmienić pracę, faceta lub znaleźć sobie hobby... ale czy to rozwiąże problem? Przecież wciąż spędzamy 8 godzin naszego, codziennego życia w pracy, która nic nie wnosi, a bezczynność nieubłagalnie wykańcza. Nie ukrywajmy, zmiana pracy to tylko krótkotrwała frajda, tak samo jak faceta… :P, jest mnóstwo innych rzeczy, które naprawdę potrafią sprawiać człowiekowi przyjemność, chociaż w opinii publicznej nie do końca uznawane są za rozrywki. Mam na myśli hobby, które nie tylko wypełni nam czas, ale także przyniesie dużo radości i spełnienia.
Hobby jest to "czynność wykonywana dla relaksu w czasie wolnym od obowiązków. Może łączyć się ze zdobywaniem wiedzy w danej dziedzinie, doskonaleniem swoich umiejętności w pewnym określonym zakresie, albo też nawet z zarobkiem — głównym celem pozostaje jednak przyjemność płynąca z uprawiania hobby".
Zgodnie z definicją, aby hobby spełniało swoje podstawowe zadanie, musi przede wszystkim sprawiać nam przyjemność. Niestety nie w każdej wolnej chwili możemy perfidnie walić młotkiem lub malować paznokcie np. w pracy, ale pogłębiać wiedzę na temat interesujących nas miejsc lub kultur już tak.
Czym różni się bezmyślne przeglądanie stron w necie od rozwijania hobby?
Główna różnica polega na podejściu do tegoż przeglądania. Ale co to oznacza w praktyce?
O ile czasem szperamy w Internecie sami nie wiedząc czego szukamy, to rozwijając zainteresowania, czujemy niekończącą się przyjemność z zajęcia, połączoną z ekscytacją związaną z przybliżaniem się do wcześniej założonego celu. Interesujące?
Rozwijanie w sobie pasji może doprowadzić nawet do tzw. stanu flow, kiedy nic wokół nie jest ważne poza tym, co wówczas robimy. Uczucie porównywalne z ekstazą doświadczaną przez narkomanów pod wpływem używek. Wykonując jakąś czynność nie zastanawiamy się tak naprawdę nad jej ukończeniem, gdyż czystą przyjemność sprawia nam już samo jej wykonywanie.
Czemu warto znaleźć w sobie taka pasję?
Psychologowie radzą iż warto poświęcić trochę czasu na rozwijanie swoich zainteresowań, ponieważ dają nam one gwarancję lepszego życie. Staniemy się bardziej obojętni na otoczenie i rzeczy irytujące nas, a na które nie mamy tak naprawdę najmniejszego wpływu. A teraz chciałabym wrócić do najistotniejszego wątku tego artykułu mianowicie czym jest hobby i jak je (w sobie) znaleźć?
Reasumując, hobby to po prostu coś, co lubimy robić w wolnym czasie i za czym tęsknimy, kiedy nie mamy na to czasu. To wcale nie musi być jakieś spektakularne zajęcie, tworzenie własnego biznesu, malowanie czy gra na instrumentach. Możemy po prostu lubić gotować, majsterkować, przybijać gwoździe, grzebać w samochodach, lub chodzić po sklepach i wyszukiwać okazje. To wszystko może przynosić nam mnóstwo radości nie tylko w czasie wykonywania czynności, ale również dzięki relaksacyjnym konsekwencjom wykonywania tych zajęć. Czas potem staje się dużo przyjemniejszy, nawet jeśli musimy robić rzeczy, które nie należą do naszych ulubionych. Kluczem do odnalezienia w sobie hobby tak naprawdę jest mała transformacja własnych poglądów na pewne tematy, takie jak zbytnie obawy o to co pomyślą inni np. dla kogoś nasze hobby będzie głupie. Tak naprawdę nie ma to najmniejszego znaczenia co ktoś myśli o NASZYM zajęciu, które MY wykonujemy, bo to tylko NAM ma ono sprawiać przyjemność. Każdy z nas ma coś, co lubi robić…
Jak poradzić sobie z pojawiającą się nudą i monotonią, a nie daj Boże dopuścić do wypalenia zawodowego?
W czasach rozwoju social media, portali społecznościowych, dostępu do niekończącej się przeglądarki Internetowej, gier online itp., wiele osób z pewnością znajdzie sobie jakieś zajęcie... być może mało ekscytujące, ale cóż... czas jakoś zleci. Zdarza się jednak, że w pewnym momencie, czujemy się już tą całą monotonią przytłoczeni i nadchodzi czas, aby coś wreszcie zmienić. Można zmienić pracę, faceta lub znaleźć sobie hobby... ale czy to rozwiąże problem? Przecież wciąż spędzamy 8 godzin naszego, codziennego życia w pracy, która nic nie wnosi, a bezczynność nieubłagalnie wykańcza. Nie ukrywajmy, zmiana pracy to tylko krótkotrwała frajda, tak samo jak faceta… :P, jest mnóstwo innych rzeczy, które naprawdę potrafią sprawiać człowiekowi przyjemność, chociaż w opinii publicznej nie do końca uznawane są za rozrywki. Mam na myśli hobby, które nie tylko wypełni nam czas, ale także przyniesie dużo radości i spełnienia.
Hobby jest to "czynność wykonywana dla relaksu w czasie wolnym od obowiązków. Może łączyć się ze zdobywaniem wiedzy w danej dziedzinie, doskonaleniem swoich umiejętności w pewnym określonym zakresie, albo też nawet z zarobkiem — głównym celem pozostaje jednak przyjemność płynąca z uprawiania hobby".
Zgodnie z definicją, aby hobby spełniało swoje podstawowe zadanie, musi przede wszystkim sprawiać nam przyjemność. Niestety nie w każdej wolnej chwili możemy perfidnie walić młotkiem lub malować paznokcie np. w pracy, ale pogłębiać wiedzę na temat interesujących nas miejsc lub kultur już tak.
Czym różni się bezmyślne przeglądanie stron w necie od rozwijania hobby?
Główna różnica polega na podejściu do tegoż przeglądania. Ale co to oznacza w praktyce?
O ile czasem szperamy w Internecie sami nie wiedząc czego szukamy, to rozwijając zainteresowania, czujemy niekończącą się przyjemność z zajęcia, połączoną z ekscytacją związaną z przybliżaniem się do wcześniej założonego celu. Interesujące?
Rozwijanie w sobie pasji może doprowadzić nawet do tzw. stanu flow, kiedy nic wokół nie jest ważne poza tym, co wówczas robimy. Uczucie porównywalne z ekstazą doświadczaną przez narkomanów pod wpływem używek. Wykonując jakąś czynność nie zastanawiamy się tak naprawdę nad jej ukończeniem, gdyż czystą przyjemność sprawia nam już samo jej wykonywanie.
Czemu warto znaleźć w sobie taka pasję?
Psychologowie radzą iż warto poświęcić trochę czasu na rozwijanie swoich zainteresowań, ponieważ dają nam one gwarancję lepszego życie. Staniemy się bardziej obojętni na otoczenie i rzeczy irytujące nas, a na które nie mamy tak naprawdę najmniejszego wpływu. A teraz chciałabym wrócić do najistotniejszego wątku tego artykułu mianowicie czym jest hobby i jak je (w sobie) znaleźć?
Reasumując, hobby to po prostu coś, co lubimy robić w wolnym czasie i za czym tęsknimy, kiedy nie mamy na to czasu. To wcale nie musi być jakieś spektakularne zajęcie, tworzenie własnego biznesu, malowanie czy gra na instrumentach. Możemy po prostu lubić gotować, majsterkować, przybijać gwoździe, grzebać w samochodach, lub chodzić po sklepach i wyszukiwać okazje. To wszystko może przynosić nam mnóstwo radości nie tylko w czasie wykonywania czynności, ale również dzięki relaksacyjnym konsekwencjom wykonywania tych zajęć. Czas potem staje się dużo przyjemniejszy, nawet jeśli musimy robić rzeczy, które nie należą do naszych ulubionych. Kluczem do odnalezienia w sobie hobby tak naprawdę jest mała transformacja własnych poglądów na pewne tematy, takie jak zbytnie obawy o to co pomyślą inni np. dla kogoś nasze hobby będzie głupie. Tak naprawdę nie ma to najmniejszego znaczenia co ktoś myśli o NASZYM zajęciu, które MY wykonujemy, bo to tylko NAM ma ono sprawiać przyjemność. Każdy z nas ma coś, co lubi robić…
wtorek, 28 maja 2013
Wspomnienia head huntera
Specjaliści "od głów" na łamach swoich forów wypominają
kilka karygodnych błędów popełnianych na rozmowach rekrutacyjnych. Zawodowi
rekruterzy doradzają jak nie spalić ostatniego etapu przed "ciepłą
posadką"...
Głównym problemem, na który narzekają pracodawcy jest brak
przygotowania kandydatów do rozmowy kwalifikacyjnej, przejawiający się w braku
wiedzy na temat podstawowych obowiązków wymaganych na danym stanowisku.
"Pójście na łatwiznę" i wysyłanie "masowówek" życiorysów,
na pewnym etapie kariery po prostu już nie wypada ani nawet nie popłaca, w
zamian, wymagany jest profesjonalizm w każdym calu.
Mianowicie, pomimo przekonania o naszych niezastąpionych umiejętnościach,
do każdej rozmowy mimo wszystko należy się przygotować. Co to oznacza w
praktyce...
bez względu na stanowisko, które aplikujemy niezmiernie ważne
jest, aby zapoznać się ze specyfikacją branży w której możemy być potencjalnie
zatrudnieni, jak również z podstawowym wymaganiami niezbędnymi na danym
wakacie.
Przykładowo, Marketing Director w sektorze bankowym, to już nie
ten sam Dyrektor ds. marketingu w branży spożywczej. Pomimo że na obu
stanowiskach potrzebna jest ugruntowana wiedza, poświadczona odpowiednim doświadczeniem
i sukcesami, nie oznacza to, że zdecydowane różnice w kierunkach ekspansji i strategii
firm, nie będą miały wpływu na ostateczny charakter pracy.
W związku z powyższym, bez względu na to jak dobrzy jesteśmy w swojej
pracy, zawsze warto być przygotowanym na nieoczekiwane pytania. O ile błąd, lub
gapa nie zmieni diametralnie decyzji odnośnie zatrudnienia – chociaż nigdy nie
wiadomo - to mimo wszystko dobrze „rozegrana” rozmowa rekrutacyjna, może wspomóc
negocjowanie waszego przyszłego wynagrodzenia.
poniedziałek, 20 maja 2013
Trudne pytania - czyli jak nie dać plamy na rozmowie kwalifikacyjnej...
W swojej karierze przeżyłam już niejedną rozmowę kwalifikacyjną, i pomimo że wydawałoby się, że to już ostatni etap dzielący nas przed ciepłą posadką, nie zawsze kończyła się ona pełnym sukcesem. Cóż, ostatnio coraz trudniej dostać pracę bezpośrednio po wyjściu z pokoju Rekrutera. Konkurencja jest coraz większa, a specjalnie wykwalifikowane firmy rekrutacyjne specjalnie zapraszają niemałą ilość kandydatów, aby ich dokładnie przemaglować i wybrać tego, który będzie spełniał wszystkie oczekiwania nowego pracodawcy.
Aby dokonać właściwego wyboru specjaliści od weryfikacji persony nie omieszkają zadać najbardziej skomplikowanych i podchwytliwych pytań, na które nigdy nie ma jednoznacznej odpowiedzi lub jakiegoś cudownego klucza. Jednym z takich pytań, według mnie jednym z najtrudniejszych jest "Proszę wymienić Pani słabą stronę/wadę, o której pracodawca nie powinien nigdy się dowiedzieć?".
Aby dokonać właściwego wyboru specjaliści od weryfikacji persony nie omieszkają zadać najbardziej skomplikowanych i podchwytliwych pytań, na które nigdy nie ma jednoznacznej odpowiedzi lub jakiegoś cudownego klucza. Jednym z takich pytań, według mnie jednym z najtrudniejszych jest "Proszę wymienić Pani słabą stronę/wadę, o której pracodawca nie powinien nigdy się dowiedzieć?".
Wiadomo, nie jesteśmy na miłej pogawędce z przyjaciółką Rekruterką, w związku z czym, żadna z udzielonych przez nas odpowiedzi nie ujdzie ani uwadze jej, ani pracodawcy. W związku z tym, odpowiedź musi być dobrze przemyślana, w przeciwnym razie to nieszczęsne pytanie przesądzi o ostatecznym werdykcie... niestety prawdopodobnie negatywnym.
Na jednej z moich rozmów rekrutacyjnych padło to niechlubne pytanie. Niestety, wówczas nie przemyślałam go wystarczająco dobrze i odpowiedziałam, że moją wadą jest pracoholizm.:P
Na pierwszy "rzut oka" wydawałoby się, iż jest to odpowiedź klucz, po prostu uniwersalna. Niestety NIE. Na wieść o tym Rekruterka spojrzała na mnie z raczej cynicznym uśmieszkiem - chyba jej się ta odpowiedź nie spodobała - i finalnie telefonu z zaproszeniem na ostatni etap nie otrzymałam.
Nie należy zapominać, że ludzie nie chcą w pracy wyłącznie pracować, ale też miło spędzić czas z sympatycznymi współpracownikami, a odpowiedź tego typu, może zadowolić tylko pewien typ pracodawców. Na podstawie tej historii wniosek jest tylko jeden. Firma, której zależy na dobrej reputacji i fajnej atmosferze, niestety takiej odpowiedzi nie będzie tolerować.
Na pierwszy "rzut oka" wydawałoby się, iż jest to odpowiedź klucz, po prostu uniwersalna. Niestety NIE. Na wieść o tym Rekruterka spojrzała na mnie z raczej cynicznym uśmieszkiem - chyba jej się ta odpowiedź nie spodobała - i finalnie telefonu z zaproszeniem na ostatni etap nie otrzymałam.
Nie należy zapominać, że ludzie nie chcą w pracy wyłącznie pracować, ale też miło spędzić czas z sympatycznymi współpracownikami, a odpowiedź tego typu, może zadowolić tylko pewien typ pracodawców. Na podstawie tej historii wniosek jest tylko jeden. Firma, której zależy na dobrej reputacji i fajnej atmosferze, niestety takiej odpowiedzi nie będzie tolerować.
Generalnie z tym pytaniem wiążę się szereg różnych zależności. Po pierwsze, nie możemy go po prostu pominąć, lub na nie nie odpowiedzieć, lub zdawkowo zaniechać odpowiedzi, np w taki sposób: "Pani sama powiedziała, że szef nie powinien wiedzieć, więc nie udzielę informacji na ten temat". Pomimo, że nic konkretnego nie powiedzieliśmy, Rekruterka w tym przypadku będzie się domyślać o nas wszystkiego najgorszego, a co istotniejsze, oceni nas jako osobę raczej mało bystrą - ponieważ wbrew pozorom odpowiedź istnieje. Z kolei spontaniczna odpowiedź w stylu, "nagminnie się spóźniam", lub "mam problemy z koncentracją" lub "nie potrafię obsługiwać Corela" , także niestety skazuje nas na porażkę.
Co więc odpowiedzieć na to chore pytanie? Czy Rekruterka zadała je specjalnie, żeby nas "wyeliminować" na podstawie pierwszej części być może nieudanego "przesłuchania" ?
Kołatają się myśli i w sumie istnienie taka możliwość, lecz zazwyczaj celem tego pytania jest po prostu sprawdzenie czy przygotowaliśmy się do rozmowy i czy świadomie aplikujemy na stanowisko, które rzeczywiście nas interesuje i jest zgodne z naszymi predyspozycjami.
Kołatają się myśli i w sumie istnienie taka możliwość, lecz zazwyczaj celem tego pytania jest po prostu sprawdzenie czy przygotowaliśmy się do rozmowy i czy świadomie aplikujemy na stanowisko, które rzeczywiście nas interesuje i jest zgodne z naszymi predyspozycjami.
Przechodząc do meritum sprawy, czyli co w końcu odpowiedzieć na to pytanie, na wstępie należy wziąć pod uwagę branżę i stanowisko, na które aplikujemy np. jeżeli aplikujemy na stanowisko "marketingowca", możemy spokojnie odpowiedzieć, że nie za dobrze czujemy się w zadaniach związanych np. ze sprawozdaniami finansowymi - bo przecież nie chcecie być księgowymi więc macie prawo - za to jesteście bardziej kreatywni i pomysłowi. Innym rozwiązaniem jest zwrócenie uwagi Rekruterki na nasze niepełne wykształcenie - np. tylko licencjat - ale tylko pod warunkiem, że możecie automatycznie uzasadnić, że w tym czasie bardzo aktywnie staraliście się o zdobycie odpowiedniego doświadczenia zawodowego - którego poświadczeniem jest bardzo dobre CV - które de facto w jakimś stopniu rekompensuje brak pełnego tytułu.
Wszystko tak naprawdę zależy od punktu "siedzenia". Mianowicie, jeżeli aplikujemy na stanowisko, gdzie wymagana jest wyjątkowa precyzja i dokładność to przenigdy niech nam się "nie wymsknie", że mamy problemy z koncentracją, albo często popełniamy błędy w bezmyślnym pośpiechu. Są pewne zawody, gdzie osoby "bardziej rezolutne" doskonale się odnajdują, oraz takie dla "szarych myszek", które preferują "zamknąć się w czterech ścianach" i coś tam sobie w spokoju "dłubać".
Nie panikujemy, kiedy usłyszymy to BARDZO MODNE ostatnio pytanie, ale przed każdą rozmową rekrutacyjną przeanalizujmy na spokojnie, jakie cechy są na danym stanowisku niezbędne, a jakie mniej ważne. Wtedy, z pewnością trafnie odpowiemy na to podchwytliwe pytanie, a dodatkowo mamy szansę podkreślić swoje zalety - mianowicie drugą stronę medalu "wady", która akurat w danej sytuacji - na danym stanowisku - jest zdecydowanie ważniejsza.
Powodzenia!
środa, 8 maja 2013
Nowa matura sprawdzianem na inteligencję?
W opinii publicznej krążą różne spekulacje na temat "nowej matury". Dla zwolenników jest testem na inteligencję, dla pozostałych testem wręcz spowalniającym myślenie.
Ile jest w tym wszystkim prawdy??
Na przykładzie matury z języka polskiego najbardziej dostrzegalne są różnice pomiędzy obydwoma egzaminami. Mianowicie, na napisanie "starej" matury, każdy z uczniów miał 5 godzin, natomiast obecnie, czas ten został skrócony do zaledwie 170 minut. Ale nie różnice czasowe są w przypadku matury najbardziej istotne, a zawartość arkusza egzaminacyjnego.
Polakowi nigdy nie dogodzisz, więc było źle,a jest jeszcze gorzej. "Stara" matura pisemna z języka polskiego polegała na napisaniu najlepiej jak najwięcej na jeden z pięciu tematów i sprzedaniu całej swojej wiedzy jaką się posiadło w szkole średniej.
Próg niewysoki, zwłaszcza na pierwszy rzut oka, lecz schody zaczynają się w momencie, kiedy należy trafić w swoisty klucz odpowiedzi. Inteligentny osobnik, liczący na wykorzystanie wiedzy z poprzednich lat nauki, jeśli zapomniał o przerobieniu testów specjalnie stworzonych i wyprodukowanych na potrzeby przygotowania delikwenta do egzaminu maturalnego, niestety, ale prawdopodobnie nie przyzwyczajony do stylu odpowiedzi i klucza, egzaminu po prostu nie zda.
Reasumując, osoba kreatywna, szukająca logicznej odpowiedzi na pytanie, egzamin obleje, o ile nie trafi w odpowiedź jaka jest podana w kluczu - i tu właśnie, na tym etapie, zaczyna się formowanie jak ma myśleć dorosły człowiek, lub ewentualnie jak ma zacząć myśleć.
Nowa matura, pomimo że na pierwszy rzut oka łatwiejsza - wszystko podane na tacy - tak naprawdę nie skupia się na wiedzy, którą uczeń powinien posiąść w trakcie 3 lub 4 lat nauki i nauczyć się wykorzystywać - a na umiejętności rozwiązywaniu testów, które poprzez samą swoja formę, w istocie ogłupiają. Nie dają uczniowi możliwości przedstawienia swoich OSOBISTYCH i INDYWIDUALNYCH poglądów, a następnie nie dają pola do popisu, argumentacji przekonań, lecz z góry szufladkują i pokazują jak żyć - bez własnego zdania.
Ile jest w tym wszystkim prawdy??
Na przykładzie matury z języka polskiego najbardziej dostrzegalne są różnice pomiędzy obydwoma egzaminami. Mianowicie, na napisanie "starej" matury, każdy z uczniów miał 5 godzin, natomiast obecnie, czas ten został skrócony do zaledwie 170 minut. Ale nie różnice czasowe są w przypadku matury najbardziej istotne, a zawartość arkusza egzaminacyjnego.
Polakowi nigdy nie dogodzisz, więc było źle,a jest jeszcze gorzej. "Stara" matura pisemna z języka polskiego polegała na napisaniu najlepiej jak najwięcej na jeden z pięciu tematów i sprzedaniu całej swojej wiedzy jaką się posiadło w szkole średniej.
Od 2010 roku matura tzw. (jeszcze) nowa, składa się z dwóch poziomów (podstawowy, rozszerzony - do wyboru przez ucznia) i dwóch części. Pierwsza to zestaw pytań otwartych i zamkniętych, a odpowiedzi należy udzielić na podstawie podanego w arkuszu teksu. Druga dotyczy sprawdzenia umiejętności tworzenia własnego, logicznego tekstu pisanego na podstawie innego fragmentu (także podanego w arkuszu maturalnym) i na dany temat (jeden z dwóch do wyboru), o rozpiętości (aż) 250 słów.
Próg niewysoki, zwłaszcza na pierwszy rzut oka, lecz schody zaczynają się w momencie, kiedy należy trafić w swoisty klucz odpowiedzi. Inteligentny osobnik, liczący na wykorzystanie wiedzy z poprzednich lat nauki, jeśli zapomniał o przerobieniu testów specjalnie stworzonych i wyprodukowanych na potrzeby przygotowania delikwenta do egzaminu maturalnego, niestety, ale prawdopodobnie nie przyzwyczajony do stylu odpowiedzi i klucza, egzaminu po prostu nie zda.
Reasumując, osoba kreatywna, szukająca logicznej odpowiedzi na pytanie, egzamin obleje, o ile nie trafi w odpowiedź jaka jest podana w kluczu - i tu właśnie, na tym etapie, zaczyna się formowanie jak ma myśleć dorosły człowiek, lub ewentualnie jak ma zacząć myśleć.
Nowa matura, pomimo że na pierwszy rzut oka łatwiejsza - wszystko podane na tacy - tak naprawdę nie skupia się na wiedzy, którą uczeń powinien posiąść w trakcie 3 lub 4 lat nauki i nauczyć się wykorzystywać - a na umiejętności rozwiązywaniu testów, które poprzez samą swoja formę, w istocie ogłupiają. Nie dają uczniowi możliwości przedstawienia swoich OSOBISTYCH i INDYWIDUALNYCH poglądów, a następnie nie dają pola do popisu, argumentacji przekonań, lecz z góry szufladkują i pokazują jak żyć - bez własnego zdania.
wtorek, 7 maja 2013
Zawód artysta...
Co zrobić,
aby zostać artystą? Czy to niecodzienny zawód zarezerwowany wyłącznie dla
wybrańców, czy po prostu synonim dziwaków i odludków?
To wśród tej grupy społecznej wyróżniamy najwięcej wizjonerów i przodowników grupy. Są to osoby, które poprzez swój charakter i postępowanie zawsze "rzucają się w oczy", śmiało wyrażają opinię, a poprzez twórczość - wyrażają uczucia. Nie boją się krytyki i bez obaw idą na przód.
Wg.
definicji, ten pełen sprzeczności termin "tym różni się od rzemieślnika –
odtwórcy, że swoje dzieła tworzy w oparciu o własną koncepcję, nadając im
niepowtarzalny charakter.” Najprościej mówiąc, artysta jest to osoba obdarzona talentem,
wyjątkową wrażliwością lub wyczuciem smaku i stylistyki. Pewna siebie i swoich przekonań.
Z drugiej strony, mając
na uwadze różnorodność gustów odbiorców każdego rodzaju „dzieł” i „sztuki”, artystą mógłby stać się niemalże każdy. Wystarczy, że artysta dotrze do pewnej grupy odbiorców, którzy docenią „zamysł autora”. Sęk jednak w tym, aby „dzieła sztuki” były na
tyle oryginalne i niepowtarzalne, a przede wszystkim docenione przez krytyków , że sprawią iż artysta rzeczywiście zasłynie na wieki - choć w gruncie rzeczy nie zawsze chodzi tylko i wyłącznie o sławę.
Generalnie, dla większości artystów - którzy czasem w swej
skromności zapominają o swej roli w społeczeństwie - jest to samorealizacja poprzez pasję lub hobby, sposób na przeżycie życia, choć nie
zawsze mają za co żyć. I pomimo że początki zawsze bywają trudne - bez względu na dziedzinę
życia – ich cechą wspólną jest upór i zaangażowanie, bezwarunkowe dążenie do celu. Tylko konsekwencja w działaniu
może zagwarantować sukces, i że pewnego
dnia ich hobby stanie się jednocześnie źródłem dochodu.
Prawdą jest, że wspaniale i cudowne mieć jakąś pasję,
której zgłębianie pomaga cieszyć się życiem, jest remedium na wypalenie zawodowe, dające niebywałą satysfakcję.
środa, 1 maja 2013
Szukanie pracy dla tych bardziej doświadczonych...
Po raz setny mogę powtórzyć, że szukanie pracy to męcząca sprawa i już nic w zasadzie tego nie zmieni - ani znajomości, ani wykształcenie - a z wiekiem nabierając doświadczenia zawodowego, sytuacja wcale nie ulegnie jakiejś diametralnej poprawie - tak ku pociesze studentów na bezpłatnych stażach.
Niestety, rynek pracy jest nieubłagany i to zwykle pracodawca ma ostatnie słowo... pertraktować stawki wynagrodzenia mogą tylko Ci nieliczni najlepsi... i to w dodatku najlepsi pod każdym względem. Mało tego, ONI, zwykle na tyle przekonani o swojej "przewadze" w nosie mają pracę na czyjś rachunek, doskonale wiedzą, że bardziej im się opłaca założyć własny biznes, gdzie "wiedzą na co pracują". I tu, wracamy do meritum problemu... Szukanie pracy to trudna sprawa, a pracodawcy bezsprzecznie mają ostatnie słowo - choć wcale nie jest regułą, że każdy pracodawca to niezastąpiony fachowiec w swojej dziedzinie. Nierzadko jest nim buc, który wymaga od pracowników gwiazdki z nieba - ponad przeciętnej sprzedaży, bezbłędności i na dodatek bezgranicznego poświęcenia.
Dlaczego tak jest, że bez doświadczenia nieraz łatwiej o zaproszenie na rozmowę rekrutacyjną - kiedy nasze CV raczej poraża pustkami i ubogimi kwalifikacjami -niż kiedy posiadamy życiorys wreszcie wzbogacony o "niezbędne" doświadczenie w pracy i konkretne umiejętności. Czy kiedy stajemy się bardziej asertywni i pewni swojej wartości tracimy na wartości rynkowej - nic, tylko prawdopodobnie firma czyt. pracodawca wcale nie potrzebuje świetnego pracownika, tylko taniego pracownika, który nie będzie "stwarzał problemów" nadmiernym myśleniem? Ponadto, im bardziej się cenimy, tym wyższe wynagrodzenie oczekujemy - a tu w konkurencji stoją rzesze "niedoświadczonych" studentów, którzy do pracy pójdą nawet za nic.
Przykładem z życia, jest pewna warszawska kancelaria, która już od kilku miesięcy poszukuje idealnego pracownika - który najlepiej żeby pracował za darmo - w której to firmie miałam okazję być na rozmowie rekrutacyjnej przed kilkoma miesiącami. Po rozmowie z właścicielami Anglikami po angielsku - debata głównie skierowana na negocjacje dotyczące mojego przyszłego, ewentualnego wynagrodzenia - zostałam skierowana do osobnego pomieszczenia, gdzie przeszłam test z umiejętności wykorzystania podstawowych programów typu Excel, Word oraz redagowania dokumentów - nietrudno się domyślić, że aplikowałam na stanowisko asystenckie. Pomimo że ogólne wrażenie po rozmowie było całkiem dobre, po kilku dniach otrzymałam informację z podziękowaniem, z dobrymi wynikami testu, oraz informacją, że firma poszukuje trochę "innego profilu kandydata". O ile faktycznie moje pierwsze wrażenie po odmowie to - pewnie byłam za słaba - to następnie kiedy po kilku miesiącach znów znalazłam to samo ogłoszenie - pomimo że teraz wreszcie mam pracę to wciąż staram się być na bieżąco - domyśliłam się, że po prostu od początku chodziło im o kasę - mam już trochę doświadczenia, stąd moje wymagania to trochę ponad 800 złotych miesięcznie.
Chciałabym, aby wyżej opisana przeze mnie sytuacja uzmysłowiła bezskutecznie poszukującym pracy, że czasem negatywny werdykt całkowicie nie leży po ich stronie - wiem jak bardzo samoocena jest istotna podczas szukania pracy i jednocześnie, jak kolejne porażki potrafią tę samoocenę skutecznie obniżyć - stąd, nie należy go brać do siebie, a po prostu uzbroić się w cierpliwość i poczekać na "właściwego pracodawcę". Gwarantuję, że nikt nie chciałby pracować dla wyżej wymienionej kancelarii.
piątek, 26 kwietnia 2013
Czy praca generalnie jest do d***??
Abstrahując od tematu wspierania się nawzajem zwłaszcza w okresie kiedy pracy nie mamy, zastanawiam się czy jest jakikolwiek inny powód do pracy, poza tym, że kasa zawsze się przyda - trzeba płacić rachunku, nowe buty zawsze są potrzebne itp... itd...
OK, są zajęcia mniej lub bardziej interesujące - a wyjątkowo muszę przyznać, że miałam okazję pracować zarówno w jednych jak i drugich zawodach - jednakże nie zmienia to faktu... że wcześniej czy później ogarniała mnie przytłaczająca całe moje życie, przeogromna NUDA, która to następnie zmuszała mnie szukać "swojego miejsca" gdzieś indziej - decyzja zwykle podjęta mniej lub bardziej dobrowolnie:P finalnie doprowadzała do zmiany miejsca pracy.
Coraz bardziej modny staje się termin "pokolenie Y", mianowicie odnoszący się do całkiem od niedawna wkraczających w dorosłe życie roczników 80'+. Osoby te, niezwykli, nieustraszeni indywidualiści - przynajmniej sami mamy o sobie takie mniemanie - wszyscy chcemy zmienić świat, aczkolwiek wciąż musimy mieć brać poprawkę co do osób o nieco "sztywniejszych" poglądach na życie.
Pomimo coraz bardziej "frywolnej", wręcz śmiem twierdzić, że nawet pełnej tolerancji kultury społecznej w Polsce i na świecie - wciąż dostrzegam brak tolerancji dla niszy, jaką stanowią obecnie ludzie młodzi w Polsce. Od zalążków gnębieni w swej naturze igreki, z jednej strony mają ambicje i pragnienia, z drugiej na każdym kroku potępiani o tzw. brak szacunku do tradycji - tracą wolę walki i zamykają się w tym marazmie - wszystko generalnie jest do d***.
Jak na razie mam pracę - na szczęście i zobaczymy na jak długo tym razem:P - i pozostaje mi się tylko cieszyć z chwili wytchnienia żeby coś sobie "skrobnąć" na tym blogu...:)
OK, są zajęcia mniej lub bardziej interesujące - a wyjątkowo muszę przyznać, że miałam okazję pracować zarówno w jednych jak i drugich zawodach - jednakże nie zmienia to faktu... że wcześniej czy później ogarniała mnie przytłaczająca całe moje życie, przeogromna NUDA, która to następnie zmuszała mnie szukać "swojego miejsca" gdzieś indziej - decyzja zwykle podjęta mniej lub bardziej dobrowolnie:P finalnie doprowadzała do zmiany miejsca pracy.
Coraz bardziej modny staje się termin "pokolenie Y", mianowicie odnoszący się do całkiem od niedawna wkraczających w dorosłe życie roczników 80'+. Osoby te, niezwykli, nieustraszeni indywidualiści - przynajmniej sami mamy o sobie takie mniemanie - wszyscy chcemy zmienić świat, aczkolwiek wciąż musimy mieć brać poprawkę co do osób o nieco "sztywniejszych" poglądach na życie.
Pomimo coraz bardziej "frywolnej", wręcz śmiem twierdzić, że nawet pełnej tolerancji kultury społecznej w Polsce i na świecie - wciąż dostrzegam brak tolerancji dla niszy, jaką stanowią obecnie ludzie młodzi w Polsce. Od zalążków gnębieni w swej naturze igreki, z jednej strony mają ambicje i pragnienia, z drugiej na każdym kroku potępiani o tzw. brak szacunku do tradycji - tracą wolę walki i zamykają się w tym marazmie - wszystko generalnie jest do d***.
Jak na razie mam pracę - na szczęście i zobaczymy na jak długo tym razem:P - i pozostaje mi się tylko cieszyć z chwili wytchnienia żeby coś sobie "skrobnąć" na tym blogu...:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)