sobota, 29 listopada 2014

Aniołowie Biznesu

Aniołowie Biznesu...

Kim są? Skąd się biorą? Czym się zajmują?


Głównym problemem, z którym borykają się początkujący przedsiębiorcy jest brak kapitału finansowego na rozruch biznesu. Nawet najbardziej kreatywna idea upadnie, jeżeli nie znajdą się środki na stworzenie wartości dla kilienta, która będzie generować finalny zysk firmy. 
Nie zawsze kredyt w banku rozwiązuje problem - o ile go nie potęguje - głównie z uwagi na wstrzęmięźliwość porzyczkodawców, jak również wygórowane wymagania kredytowe. I tu z pomocą przychodzą Aniołowie Biznesu.

Aniołowie Biznesu są to samodzielni przedsiębiorcy, którzy służą swoim kapitałem w celu finansowania przyszłościowych przedsięwzięć, które potrzebują wsparcia na start, w zamian za udziały w firmie.
Zazwyczaj są to ludzie, którzy poza korzyściami materialnymi, czują niejako obowiązek dzielenia się wiedzą i doświadczeniem z młody pokoleniem przedsiębiorców.
Aniołowie Biznesu, pomimo wysokiego ryzyka inwestycji decydują się na nie z tzw, przyczyn wyższych tj. nobilizacja społeczna, w związku  z czym poza korzyściami finansowymi, oferują swoim "podopieczym" wsparcie merytoryczne.

Aniołowie Biznesu, zwani pomostem pomiędzy funduszami zgromadzonymi z 4F (friends, family, founder, fools), a Venture Capital, z uwagi na swoją nieformalną formę stanowią alternatywę dla raczkujących biznesmenów w postaci smart money. Zwykle Aniołowie Biznesu uzupełniają się z Venture Capital na zasadzie współpracy w obrębie prowadzenia projektu, oraz zabezpieczenia inwestycji. Indywidualnych inwestrów nie ograniczają żadne procedury, dlatego proces decyzyjny przebiega dużo sprawniej niż w przypadku tradycyjnych metod finansowania. Niemniej, z uwagi na wysokie ryzyko inwestycyjne, wskaźnik odrzuceń projektów jest bardzo duży. Wygrywają wyłącznie startupy, których prognozy ze zwrotu z inwestycji szacowane są na 300%  już w pierwszych latach realizacji.

Gdzie szukać Aniołów B.?

Wbrew pozorom wcale nie jest trudno znaleźć Anioła, ponieważ osoby zainteresowane tego typu współpracą zwykle się z tym nie kryją. Pomimo że zapracowani ludzie ich pokroju rzadko bywają na spotkaniach branżowych, lub udzielają wywiadów to jednak najlepiej kontaktować się z nimi za pomocą portali binesowych takich jak Linkedin, Goldenline,oraz Facebook.





wtorek, 11 listopada 2014

Unowocześnianie CV



Jeżeli z niewiadomych przyczyn nie udaje nam się od dłuższego czasu znaleźć zatrudnienia, bardzo możliwe, że problem nie tkwi w nas, ale po prostu w naszym CV.

Wiadomo że kluczem do sukcesu, a przynajmniej połową sukcesu, jest starannie przygotowane CV. Musi być rzetelne i musi zachować formalną strukturę – przynajmniej w większości przypadków.

Niemniej ładne CV to już nie wszystko. Obecnie cały sztab wyszkolonych rekruterów ciężko haruje, aby odrzucić pod byle jakim powodem jak najwięcej cefałek, a w tym naszą. Aby zabezpieczyć się przed nieuniknionym, warto zorientować się w nowinakch na „rynku akceptowalnych wzorów CV” . Pojawiają się tam przeróżne formy aplikacji stworzone specjalnie z myślą o najróżniejszych zawodach.

Co w trawie piszczy??

Fajnie jest dorzucić do CV-ki tochę danych w postaci liczb i wykresów bądź diagramów. Dzięki temu CV będzie nie tylko ładniejsze, ale bardziej czytelne i funkcjonalne. Zamiast się rozpisywać można w formie prostego wykresu przedstawić nasze silne strony, dotychczasowe sukcesy, wartościowe umiejętności czy poziom znajomości języków obcych. Zgrabna tabelka też nie jest zła.

Nowoczesne drafty zostały specjalnie zaprojektowane tak, aby jak najlepiej wykorzystać i zagospodarować przestrzeń na A4. Jeżeli sami nie macie pomysłu jak zmieścić dużą ilość info. na jednej stronie warto sprawdzić jak poradzili sobie z tym problemem inni.

Tak jak większość osób nie może sobie pozwolić na zbyt dużą frywolność w projektowaniu swojego życiorysu, tak istnieją zawody, w których jest to jak najbardziej wskazane. Są to w głównej mierze freelancerzy, ludzie związani zawodowo ze sztuką. W ich przypadku im bardziej ociekające kreatywnością CV tym lepiej.

Bardziej przyziemni ludzie tacy jak my, powinni ostrożnie podejść do tematu i nie przesadzić z tą dowolnością.


czwartek, 23 października 2014

Dlaczego chodzimy do pracy?

Jak wszystkim wiadomo Polacy uchodzą za jeden z najbardziej pracowitych narodów w Europie, w związku  z czym nie dziwią raczej niewygórowane oczekiwania w stosunku do samego zatrudnienia. Z przeprowadzonych badań wynika, że dla 30% społeczeństwa idealna praca to porostu taka... na stałe.
 Pracownicy najbardziej cenią poczucie bezpieczeństwa i stały etat na umowę o pracę. Na dalszy plan schodzą ambicje zawodowe, wynagrodzenie czy poczucie spełnienia.

Ale czy jest się z czego cieszyć?

Dla 30% badanych idealna praca to permanentne zatrudnienie na umowę o pracę na czas nieokreślony, 28% pragnęłoby dużych pieniędzy, 22% poczucia sensu wykonywanych obowiązków, 18% bezstresowej atmosfery, oraz po 2% dla prestiżu i nowych wyzwań.

Kiedy większość z wymienionych atrybutów idealnej pracy powinno być na stałe wpisanych w charakter wykonywanych obowiązków służbowych, to niestety tak nie jest. Osoba, która ma zaspokojone wszystkie podstawowe potrzeby zawodowe (umowa o pracę, stałe wynagrodzenie, urlop, ubezpieczenie zdrowotne i chorobowe) dopiero w następnej kolejności zaczyna rozpatrywać pracę w kategoriach: a może mógłbym zarabiać więcej? w sumie to chyba ta praca mnie jednak nudzi, chyba wolałabym robić coś ciekawszego, zgodnego z moimi zainteresowaniami…


A jak sytuacja przedstawia się w innych krajach?

Na przykład w UK, aż 70 % ankietowanych opowiedziało się za zadowoleniem z wykonywanej pracy, jako najważniejszym atucie idealnej pracy. Wynagrodzenie znalazło się na trzecim miejscu, przy czym chlubne drugie miejsce zajęło bardzo altruistyczne pomaganie innym. Jak wynika z piramidy potrzeb, osoba która czuje się zaniedbana, w pierwszej kolejności dba wyłącznie o siebie. Wynik w UK  potwierdza wysoką jakość zatrudnienia w kraju. Trochę dziwi tylko ostatni wynik całkowitej oceny zadowolenia mieszańców z pracy,  mianowicie tylko co 5 Brytyjczyk jest usatysfakcjonowany z wykonywanego zawodu.

A wydawałoby się, że w UK zakres obowiązków przede wszystkim obejmuje pomaganie innym… w końcu to Państwo opiekuńcze.

Niemniej nie tylko my jestesmy tacy "wybredni". Niezadowoleni z pracy są również  Amerykanie, Australijczycy i Kanadyjczycy - 70% pracujących. Ciekawe co by powiedzieli gdyby musieli pracować w Polsce:)





środa, 22 października 2014

Czemu student nie znajduje pracy po studiach?




Temat stary, oklepany. Praca owszem jest, jednak studenci studiują to czego nie potrzeba. Pozostali wyjechali zagranicę… albo na zmywak… albo po godne zarobki.

Ale czy to wszystko?

W konfrontacji zapotrzebowania rynkowego na pracowników okazuje się, że wobec 12% bezrobocia w kraju, pracodawcy wciąż nie znajdują kompetentnych pracowników. Może przyczyna tkwi w produkowaniu absolwentów szkół wyższych, na przypadkowych kierunkach, bez zawodu, bez umiejętności i … bez pasji? A może nie…

Osoba, która na rozmowie rekrutacyjnej nie jest w stanie racjonalnie uzasadnić wyboru swojej ostatniej (co najmniej) pięcioletniej ścieżki edukacji nie wróży firmie nic produktywnego. Pracodawcy podkreślają, iż kluczowym problemem nie jest chybiony przez studenta fakultet, lecz przede wszystkim brak myślenia. Jak mogą wierzyć, że osoba może się „przyuczy”, skoro sama nie potrafi wybronić i uzasadnić swoich wyborów, domiewam świadomych ?

Na rynku jest zapotrzebowanie na szereg zawodów, gdzie  rodzaj wykształcenia i znajomość języka angielskiego są bez znaczenia. Jest ogromne zapotrzebowanie na pracowników fizycznych, których również w Polsce nie ma. Polska jako państwo przodujące w ilości absolwentów uczelni wyższych, co roku wypuszcza w świat nowych bezrobotnych, którzy po 5 latach spędzonych zakuwając nad książkami, po nocach, w bibliotece, nie są przystosowani do pracy fizycznej.

Nie trzeba również znajomości skomplikowanych algorytmów w zawodach związanych z marketingiem, reklamą oraz handlem (i nie mam tu na myśli pracy na kasie czy w call-center). Pod warunkiem, że wykażemy inicjatywę, a doświadczenie zawodowe zaczniemy budować już podczas studiów (nawet pracując w zawodach mało ambitnych). W przeciwnym razie, tuż po obronie, to rzeczywistość bardzo drastycznie zweryfikuje nasze „ życiowe wybory i postępy”.

Niemniej jednak wciąż zasadnicze znaczenie w gestii pracy, studentów i ich studiowania w Polsce odgrywa kwestia motywacji, a to z uwagi że „szanowany” pracownik w Polsce zarabia tyle, co przeciętny w Niemczech, a mimo to za pensję Niemca, Niemca stać na więcej, niż Polaka w Polsce, a Anglik (osoba mieszkająca w UK) na bezrobociu dostanie jeszcze w gratisie mieszkanie.

poniedziałek, 29 września 2014

czy czas na zmianę pracy?


Z dnia na dzień twoja praca sprawia ci coraz więcej nieprzyjemności. Twoje obowiązki służbowe od lat nie stanowią dla ciebie żadnego wyzwania, mało tego, myśleć już też nie musisz (czy kiedykolwiek było to konieczne?) Szef nagminnie lekceważy wszystkie twoje pomysły (które de facto były dwa lata temu). Firma kompletnie nie dba o podnoszenie kwalifikacji pracowników (dla ciebie kurs języka był za późno, po pracy). Wydawałoby się, że ciężko się zmęczyć w takiej sytuacji/pracy, a pomimo to, do domu wciąż wracasz  zmęczony, zniechęcony, zdemotywowany, bez życia , no i jeszcze ten nieustanny stres… ( bo wciąż tak daleko do piątku).

Czy to najwyższy czas, aby zmienić pracę?

Najwyższy czas był kilka lat temu, kiedy to (ta) praca przestała nas satysfakcjonować.

Dlaczego jednak wciąż stoimy w miejscu? Dlaczego nie poprawimy jakości własnego życia? Nie poprawimy kwalifikacji, nie sprawdzimy swojej wartości na rynku pracy? Ponieważ znów szykują się awanse i podwyżki w firmie, więc może i do nas, wreszcie, los się uśmiechnie, a szef nas w końcu doceni (tylko czy jest za co?). Ponadto, rynek pracy nie rozpieszcza (wszyscy tak mówią).  Szanse na znalezienie lepszej pracy nikłe (więc po co próbować?).

Ludzie mają tendencję do zaczerniania wizji swojej przyszłości,życia i swoich możliwości. Zwłaszcza z wiekiem, kiedy czas najwyższy twardo stąpać po ziemi i nie myśleć o banialukach. Innowacyjne, pełne kreatywności pomysły na życie, na biznes uleciały wraz z takim podejściem. Reasumując, zapętliliśmy się w nasze poważne, dorosłe życie, czego skutkiem jest poczucie nieszczęśliwości… A wcale nie musi tak być…

Internet jako potężne źródło informacji, nie tylko o ofertach pracy, przede wszystkim stanowi najlepsze narzędzie do zmiany percepcji własnego życia. Poprawy wiary w siebie, a nawet może sprawić, że znów polubimy swoją pracę. Nawet niewielka zmiana dotychczasowej rutyny, może przynieść zaskakujące, pozytywne efekty. 
Wystarczy odświeżyć CV. Aplikować na kilka ofert pracy. Zapisać się na mobilny, bezpłatny, spersonalizowany do naszych potrzeb (i czasu jakim dysponujemy)  kurs internetowy,  a nawet zacząć prowadzić bloga (anonimowego, np. o rzeczach o których wstydzimy się rozmawiać ze znajomymi). Nie należy także umniejszać leczniczego znaczenia sportu. Już 30 minutowy nordic walking (podobno można się zmęczyć i schudnąć), wyzwoli w nas nowe pokłady endorfiny, które dodadzą energii do stawienia czoła szefowi (którego de facto od lat już nienawidzimy).






środa, 24 września 2014

Youth Citizen Entrepreneurship Competition


Youth Citizen Entrepreneurship Competition jest to inicjatywa skierowana do młodych ludzi, pragnących spróbować własnych sił w prawdziwym biznesie, pod warunkiem że poczynili już jakieś kroki w celu przybliżenia się do wyznaczonego wcześniej celu.

Reasumując, aby zostać uczestnikiem konkursu, należy mieć wcześniej przygotowany plan biznesowy, czyli dokładnie przemyślany zarys swojej przyszłej działalności. O ile Business Plan okaże się perspektywistyczny i oczywiście zdeklasuje swoją innowacyjnością konkurencję, twórca projektu otrzyma dofinansowanie na „rozkręcenie” swojego biznesu.

Czy jednak warto w ogóle partycypować w tego typu przedsięwzięciach? Kto ma szansę na wygraną? Czy można liczyć na jakieś nagrody pocieszenia?

Pomimo iż program tego typu (wspomaganie raczkujących biznesmenów)  nie jest już żadną nowością na rynku światowym – Dragons Den - to liczba chętnych nie maleje, a ludzie dwoją się i troją aby przekonać potencjalnych inwestorów do swojego pomysłu.

A jak sytuacja przedstawia się w Polsce?

Nie każdemu co prawda dany jest sukces Kamila Cybulskiego, który pierwsze kroki w biznesie stawiał (całkiem przypadkiem)  w  wieku 16 lat, klienci sami do niego przyszli (tak przynajmniej twierdzi). Obecnie zajmuje się ekspansją uczelni wyższych ASBIRO na świecie, między innymi w Zambii i w kilku innych dość egzotycznych miejscach na świecie – czyli fajnie.

Bez wątpienia osiągnął niebywały sukces. Niestety, on również podziela zdanie, iż Polska nie jest krajem, który sprzyja rozwijaniu przedsiębiorczości (shame on me – nie próbowałam więc jeszcze nie wiem), niemniej jednak czy jest to wystarczający argument, aby zaniechać jakichkolwiek prób?

Obecnie w czasach postępującej globalizacji, założenie własnej firmy np. w UK to koszt ok. 50 £ i 15 minut pracy. Jedyne, co należy zrobić, to zarejestrować przedsiębiorstwo przy pomocy specjalnie stworzonego do tego celu portalu internetowego. Ponadto, zawsze można wykorzystać inkubatory przedsiębiorczości, joint venture lub programy takie jak Youth Citizen Entrepreneurship Competition, których celem jest wsparcie gotowych na ciężką pracę na własny rachunek.  

Dla chcącego nic trudnego… Niezapomniane wrażenia gwarantowane. Szansa wygranej jest. A doświadczenia na pewno nikt nam nie odbierze. Ponadto na stronie konkursowej, wszyscy zainteresowani tematyką znajdą niezbędne informacje dotyczące przebiegu konkursu, jak również materiały szkoleniowe i webinaria (a wszystko to za darmo), których zadaniem jest przybliżenie zagadnienia przedsiębiorczości nawet największemu laikowi w tym temacie, który ma jednak aspiracje na własną firmę.